Jakiś czas temu zwracałam buty kupione w jednym ze sklepów internetowych. I wiesz, co mnie zaskoczyło? Że to było po prostu… proste. Dwa kliknięcia, jasny komunikat, mail z potwierdzeniem. Bez szukania formularza schowanego gdzieś w stopce, bez drukarki, bez pisania maila „uprzejmie proszę”.
Pomyślałam wtedy: o, dokładnie tak to ma wyglądać.
I właśnie o to chodzi w nowych unijnych przepisach, które wchodzą od 19 czerwca 2026. Brzmi groźnie? Spokojnie. Usiądźmy i popatrzmy na to razem — krok po kroku, bez straszenia.
Co właściwie się zmienia?
Od 19 czerwca 2026 każdy sklep internetowy w Unii Europejskiej musi dać klientowi prosty, widoczny przycisk do rezygnacji z zakupu online — bez chowania go po zakładkach i bez zmuszania do drukowania formularzy.
Stoi za tym jedna, bardzo zdroworozsądkowa myśl: skoro kupić coś przez internet jest łatwo, to zrezygnować ma być równie łatwo. Koniec z procesami, w których odstąpienie od umowy było celowo utrudnione.
Mówi o tym dyrektywa (UE) 2023/2673, która zmienia starszą unijną dyrektywę o prawach konsumenta z 2011 roku. To nie jest rewolucja — to dołożenie jednej, konkretnej rzeczy: wygodnej drogi rezygnacji w tym samym miejscu, w którym klient kupił.
Od kiedy to obowiązuje — i czy muszę się spieszyć?
Unijna data to 19 czerwca 2026 i ona się nie zmieni. Ale jest tu pewien haczyk: polska ustawa, która ma te przepisy u nas wdrożyć, w chwili pisania tego tekstu (maj 2026) wciąż nie jest gotowa.
Jak to możliwe? Unia wyznaczyła państwom termin na przygotowanie własnych przepisów do 19 grudnia 2025 — i Polska tego terminu nie dotrzymała. Projekt nowelizacji (w wykazie prac rządu jako UC82) wciąż jest w toku.
Co to oznacza dla Ciebie po ludzku: kierunek jest pewny, więc warto się przygotować już teraz. Ale ostateczne brzmienie regulaminu i drobne szczegóły dopniemy, gdy polska ustawa naprawdę wejdzie. Czyli: planujemy spokojnie, nie w panice.
Stan na maj 2026 Unijne przepisy zaczynają obowiązywać 19 czerwca 2026. Polska ustawa wdrażająca je nie była jeszcze uchwalona w chwili publikacji tego tekstu. Zajrzyj tu ponownie po wejściu krajowych przepisów — zaktualizuję szczegóły.
Czy to w ogóle dotyczy mojego biznesu?
Jeśli sprzedajesz cokolwiek przez internet osobom prywatnym — kursy, produkty fizyczne, konsultacje, subskrypcje — to prawie na pewno tak.
Przejdźmy to po Twojemu:
- Sprzedajesz kurs online albo e-booka? Tak, dotyczy.
- Wysyłasz produkty fizyczne do domu klientki? Tak, dotyczy.
- Prowadzisz konsultacje albo mentoring, które klient kupuje online? Tak, dotyczy.
- Masz subskrypcję albo dostęp abonamentowy? Tak, dotyczy.
Najważniejszy warunek jest jeden: chodzi o umowy zawierane przez internet z konsumentem — czyli osobą, która kupuje prywatnie, nie na firmę. Jeśli Twoimi klientami są wyłącznie inne firmy, temat wygląda inaczej.
Co konkretnie muszę mieć w sklepie?
Potrzebujesz funkcji rezygnacji, która jest widoczna, łatwo dostępna i działa przez cały czas, gdy klientowi przysługuje prawo do rezygnacji — plus krok potwierdzający i automatyczny mail do klienta.
W praktyce to cztery rzeczy:
- Widoczna funkcja w interfejsie — na przykład w panelu klienta — z czytelną etykietą w stylu „Odstąp od umowy tutaj”.
- Osobny krok potwierdzenia, żeby rezygnacja nie wydarzyła się przez przypadek — coś jak „Potwierdź odstąpienie”.
- Automatyczne potwierdzenie na trwałym nośniku — najprościej mówiąc: mail z datą i treścią rezygnacji, który idzie do klienta sam.
- Zostawienie dotychczasowych dróg — przycisk to dodatkowa opcja. Mail czy formularz, z których klienci korzystali do tej pory, nadal są ważne. Niczego nie kasujesz.
Czy to znaczy, że klient może mi teraz zwrócić wszystko?
Nie. Nowe przepisy nie tworzą prawa do zwrotu każdego produktu — wyjątki, które już znasz, zostają w mocy.
Trzy, które najczęściej dotyczą biznesów takich jak Twój:
- Rzeczy robione na zamówienie albo personalizowane — np. produkt z imieniem klientki czy uszyty na jej miarę.
- Produkty zapieczętowane ze względów higienicznych — po otwarciu opakowania.
- Treści cyfrowe i usługi, które klient zaczął już używać za swoją wyraźną zgodą.
I tu jest punkt, który najbardziej dotyczy twórczyń kursów i produktów cyfrowych — bo to Twoja realna ochrona. Jeśli sprzedajesz coś, co klient dostaje albo zaczyna używać od razu, możesz się zabezpieczyć. Ale tylko wtedy, gdy zbierzesz odpowiednie zgody zanim zacznie.
Różnica między jednym a drugim jest subtelna, ale ważna:
- Przy treści cyfrowej (e-book, download, dostęp do kursu) prawo do rezygnacji znika w momencie, gdy zaczynasz dostarczać — pod warunkiem, że masz trzy rzeczy: zgodę „zaczynamy teraz”, potwierdzenie „rozumiem, że tracę prawo rezygnacji” oraz potwierdzenie wysłane mailem.
- Przy usłudze na żywo (mentoring, konsultacja) prawo znika dopiero po pełnym wykonaniu. A jeśli klient zrezygnuje w trakcie — zapłaci Ci proporcjonalnie za tę część, którą już dostał.
To nie jest „jak się wymigać od praw klienta”. To uczciwe zabezpieczenie Twojej pracy — żeby nikt nie skonsumował całego kursu i nie poprosił o zwrot pieniędzy.
Co zrobić już teraz — bez paniki?
Najrozsądniej teraz: sprawdź, czego dotyczy Twoja sprzedaż, zaplanuj przycisk i potwierdzenia, a ostateczne brzmienie regulaminu dopnij, gdy wejdą polskie przepisy.
Po kolei:
- Przejrzyj swoją ofertę — co sprzedajesz: produkty, kursy, usługi, subskrypcje. Przy każdym zaznacz, czy działa prawo rezygnacji, czy jest wyjątek.
- Zaplanuj funkcję rezygnacji w sklepie — gdzie ją umieścić, jak ma działać, jaki mail ma wychodzić.
- Uporządkuj zgody przy kursach i usługach, które startują od razu.
- Regulamin zostaw na koniec — dopniesz go, gdy polska ustawa pokaże ostateczne brzmienie.
To jest dokładnie ten moment, w którym warto nie robić tego w pojedynkę.
Bo prawda jest taka: znasz się świetnie na swoim rzemiośle — na kursach, na produktach, na pracy z ludźmi. Techniczne zaplecze i przepisy to mój świat, nie Twój. I nie ma w tym żadnego wstydu, żeby to oddać. Wręcz przeciwnie — proszenie o wsparcie i oddelegowanie tego kawałka to znak, że Twój biznes rośnie. Tak właśnie wygląda strategiczne myślenie.
Jeśli chcesz mieć pewność, że działasz zgodnie z nowymi przepisami:
- zacznijmy od Audytu — usiądziemy razem i sprawdzimy, czego w Twoim sklepie dotyczą zmiany,
- a potem w Rozbudowie wdrożę funkcję rezygnacji, potwierdzenia i odpowiednie zgody — tak, żeby śmigało jak należy i żebyś miała spokój.
Napisz do mnie — popatrzymy na to razem – czesc@wirtualanepasje.pl
FAQ – Nowy przycisk „zrezygnuj” w sklepie online
Od kiedy muszę mieć funkcję odstąpienia online?
Unijne przepisy obowiązują od 19 czerwca 2026. To data, od której funkcja powinna działać w sklepach sprzedających przez internet.
Czy te przepisy dotyczą sprzedaży kursów i produktów cyfrowych?
Tak. Dotyczą też treści cyfrowych i usług — z tym że przy nich możesz zabezpieczyć się, zbierając od klienta odpowiednie zgody, zanim zacznie korzystać.
Czy klient może teraz zwrócić każdy produkt?
Nie. Nowe przepisy nie tworzą prawa do zwrotu wszystkiego. Wyjątki — np. rzeczy personalizowane czy produkty higieniczne po otwarciu — zostają.
Czy polska ustawa już obowiązuje?
W maju 2026 nie była jeszcze uchwalona — projekt był w pracach legislacyjnych. Unijna data 19 czerwca 2026 jest jednak pewna, więc warto przygotować się już teraz.
Czy muszę usuwać dotychczasowy formularz zwrotu?
Nie. Nowy przycisk to dodatkowa droga rezygnacji. Dotychczasowy mail czy formularz nadal są ważne i klient może z nich korzystać.



